Archiwa tagu: Życie

Jeszcze tylko krok

queenJuż dzisiaj nastała szkolna aura – 1 września – choć każdy powinien się cieszyć z dodatkowego dnia wolnego, to już tak ma zakodowaną tę datę, że kojarzyć mu się będzie tylko i wyłącznie ze szkołą. Kartka kalendarza już przewrócona, ale czy poza tym poczyniłam już jakieś kroki względem szkoły? Nie. Czy to dobrze czy źle każdy musi ocenić sam. Ja szczerze mówiąc nie gotuję się jak pierwszoklasiści na pierwszy dzwonek, bo jestem już do nich przyzwyczajona, dziewięć lat nauki zrobiło swoje. Nie ekscytuje mnie tak bardzo zmiana szkoły – budynek to budynek, nie ważne czy dzwi do toalety są po lewej czy po prawej stronie. A szkoły nie różnią się przecież zbytnio. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo co ona za przykłady z kosmosu przytacza, przecież każda szkoła zupenie inaczej wygląda. Z wierzchu tak, klasy mają inne wielkości i kolory ścian, schody, windy, szatnie są zupełnie inaczej rozplanowane, ale w gruncie rzeczy nie chodzi tutaj tylko o same ściany, drzwi i okna. Chodzi przede wszystkim o ludzi, młodych ludzi, którzy się dziesiątkami przewijają korytarzami. To dzięki uczniom szkoły są rozpoznawane przez ich znajomych z innych szkół, to oni są w oczach innych najwiarygodniejszym źródłem wiedzy o danej placówce i tylko od nich zależy jaką bedzie miała opinię – pozytywną czy negatywną. Dlatego jedyną rzeczą, która mnie może ekscytować (do pewnego stopnia) są właśnie ludzie, których tam spotkam. Teoretycznie zawsze miałam szczęście do znajomych i przyjaciół, choć praktycznie nie do końca to była prawda. W każdym razie nie można się przyzwyczajać i z góry zakładać, że cała szkoła się w nas zakocha, bo to bzdury i brednie.  Najlepiej po prostu liczyć na to, że pierwszego dnia uda nam się z kimś zapoznać. To czy będzie to członek jakiejś już zgranej paczki, czy osoba, która tak jak my jeszcze nikogo nie zna – zależy tylko od nas i naszego charakteru. Życzę, więc Wam powrotu w wielkim stylu, bądź zaprezentowania się jak najlepiej w nowej szkole. W każdym razie – niech ten rok będzie dla Was tylko przyjemnością. ;) A tym, którzy kończą w tym roku szkołę, życzę, żeby na zakończenie mogli z czystym sumieniem zaśpiewać:

We are the champions – my friend
And we’ll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
‚Cause we are the champions of the world

tłumaczenie:
Jesteśmy mistrzami – moi przyjaciele
I będziemy walczyć do końca
Jesteśmy mistrzami
Jesteśmy mistrzami
Precz z przegranymi
Ponieważ jesteśmy mistrzami tego świata

Sens, czy bezsens?

Wiem o sobie tyle, że żyję na tej dziwnej planecie. Wszystkie inne rzeczy dotyczące mnie i świata w którym żyję, są wątpliwe, nawet jeżeli mamy co do nich pewność. Przyjaciele zawodzą, chłopcy porzucają, rodzina pozostawia nas samych, często zdanych na samych siebie. Ludzie nie są stworzeniem godnym zaufania, nawet zwykłego szacunku. Ile razy na Ziemi zawiódł kogoś przyjaciel? Wiele razy? A może wiele milionów? Tak, każdy człowiek doświadcza tego choć raz w swoim życiu. Dziwne? Tak. Nie ma na świecie chociaż jednego człowieka, który nigdy nie został skrzywdzony przez drugiego człowieka. Ludzka rasa jest głupia. Inne gatunki zwierząt nie krzywdzą swoich „braci” dlatego, że mają „trudny charakter”. Robią to fizycznie gdy czasem muszą walczyć o jedzenie lub terytorium. A ludzie? Krzywdzą się masowo. Krzywdzą psychicznie. To jest gorsze od przemocy fizycznej – rana się zagoi, kiedy przypomnimy sobie o niej po jakimś czasie, nie zaboli nas na nowo. Ale kiedy ktoś nas skrzywdzi psychicznie, kiedy sobie o tym przypomnimy, będzie bolało na nowo.
Nie rozumiem ludzi – nie rozumiem tego dziwnego świata.
Dobrze, że jest choć kilka osób, które pomogą, wesprą. To są przyjaciele. Chociaż nie wiemy jak długo zostaną, czy są wobec nas szczerzy, potrzebujemy ich. Bo każdy chce komuś ufać, nawet jeżeli nie jest na 100% przekonana, że ta osoba jest tego warta. Poprostu każdy tego potrzebuje.