Archiwa tagu: Szkoła

Jeszcze tylko 299 dni

 

drzewaDo czego? Do wakacji oczywiście! Jestem już po pierwszym dniu w nowej szkole. Jak wrażenia? Szkoła jest nowoczesna, zadbana, każdy ma własną szafkę, klasy są 25 osobowe, jest 9 dziewczyn i 16 chłopaków, wychowawczyni jest bardzo sympatyczną polonistką, a niedaleko sekretariatu jest nawet automat z kawą dla uczniów i nauczycieli. Także bardzo pożądnie. Jutro nie mam jeszcze lekcji na szczęście. Przychodzimy do szkoły na ósmą rano i do jedenastej mamy jakieś zajęcia integracyjne. Nawet dobry pomysł, bo pomoże przełamać pierwsze lody i się poznać, co bez tego mogłoby być dość trudne. Przecież nieśmiali ludzie to wcale nie taka rzadkość. Co do planu lekcji to zaczynamy codziennie o ósmej, a kończymy zazwyczaj o piętnastej trzydzieści, a poza tymi godzinami odbywają się zajęcia dodatkowe. No, ale oficjalnego planu jeszcze nie ma, więc nie będę się rozpisywać nad czymś co nie istnieje. Dodam jeszcze, że mundurków w szkole jako takich nie ma, ale, pewnie jak wszędzie, są pewne opisy tego, czego ubierać nie wolno. Na tej samej zasadzie jest dość szczegółowy opis tego co w dni „galowe” nosić trzeba.

Pewnie jak każdy, w roku szkolnym bedę miała mniej czasu, ale to jest myślę oczywiste. Chciałabym jeszcze tylko uprzedzić, że posty mogą pojawiać się w przyszłości nieregularnie, jednak na razie trzymam się wersji, że codziennie uda mi się coś tam naskrobać.

Ostatnio przybyło mi także kilku czytelników, z czego jestem niezmiernie zadowolona i serdecznie ich pozdrawiam. Mam drobną prośbę: jeśli jesteś (lub zamierzasz) być stałym czytelnikiem to koniecznie zajrzyj do zakładki „Informacje” i przeczytaj dolny akapit (jest w niebieskim kolorze), albo po prostu od razu skomentuj. Po co to? Już wyjaśniam. Tak jak mówiłam, przybyło mi „obserwatorów” i jest mi teraz trudniej odwiedzać wszystkie blogi moich czytelników. Kiedy dodajecie komentarze, staram się od razu odwiedzić również Wasze blogi, ale jeśli nie śledzę na bierząco, tego co piszecie, jest mi potem trudno odwiedzić każdą stronę po kolei i możliwe, że po prostu kogoś pominę, a bardzo bym tego nie chciała. Dlatego ważne jest dodanie komentarza w tamtej zakładce, żebym zawsze mogła łatwo do Was trafić. Od razu dodam, żebyście podali w komentarzu także adres Waszego bloga, bądź po prostu wpisali go w odpowiednie pole podczas komentowania. Z góry bardzo za to dziękuję, bo to na prawdę ułatwi mi obserwowanie Waszych blogów.

Ostatnio napisała do mnie na mail’a jedna dziewczyna (anonimowo) i poprosiła, a właściwie zasugerowała, żebym dodała post, w którym opisuję swój jeden zwykły dzień, najlepiej z podziałem na godziny itp. Uznałam, że to całkiem niezły pomysł i prawdopodobnie taki post pojawi się już jutro. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i chciałabym pozdrowić pomysłodawczynię – to na prawdę super temat na pierwszą, szkolną notkę. No i oczywiście jeśli też macie jakiś pomysł lub cokolwiek to zachęcam do pisania do mnie, nie gryzę, na prawdę. A adres mailowy możecie znaleźć z zakładce „Informacje” .

No, to by było na tyle. Nie zapomnijcie tylko zajrzeć do zakładki „Informacje” i skomentować. ;)

Jeszcze tylko krok

queenJuż dzisiaj nastała szkolna aura – 1 września – choć każdy powinien się cieszyć z dodatkowego dnia wolnego, to już tak ma zakodowaną tę datę, że kojarzyć mu się będzie tylko i wyłącznie ze szkołą. Kartka kalendarza już przewrócona, ale czy poza tym poczyniłam już jakieś kroki względem szkoły? Nie. Czy to dobrze czy źle każdy musi ocenić sam. Ja szczerze mówiąc nie gotuję się jak pierwszoklasiści na pierwszy dzwonek, bo jestem już do nich przyzwyczajona, dziewięć lat nauki zrobiło swoje. Nie ekscytuje mnie tak bardzo zmiana szkoły – budynek to budynek, nie ważne czy dzwi do toalety są po lewej czy po prawej stronie. A szkoły nie różnią się przecież zbytnio. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo co ona za przykłady z kosmosu przytacza, przecież każda szkoła zupenie inaczej wygląda. Z wierzchu tak, klasy mają inne wielkości i kolory ścian, schody, windy, szatnie są zupełnie inaczej rozplanowane, ale w gruncie rzeczy nie chodzi tutaj tylko o same ściany, drzwi i okna. Chodzi przede wszystkim o ludzi, młodych ludzi, którzy się dziesiątkami przewijają korytarzami. To dzięki uczniom szkoły są rozpoznawane przez ich znajomych z innych szkół, to oni są w oczach innych najwiarygodniejszym źródłem wiedzy o danej placówce i tylko od nich zależy jaką bedzie miała opinię – pozytywną czy negatywną. Dlatego jedyną rzeczą, która mnie może ekscytować (do pewnego stopnia) są właśnie ludzie, których tam spotkam. Teoretycznie zawsze miałam szczęście do znajomych i przyjaciół, choć praktycznie nie do końca to była prawda. W każdym razie nie można się przyzwyczajać i z góry zakładać, że cała szkoła się w nas zakocha, bo to bzdury i brednie.  Najlepiej po prostu liczyć na to, że pierwszego dnia uda nam się z kimś zapoznać. To czy będzie to członek jakiejś już zgranej paczki, czy osoba, która tak jak my jeszcze nikogo nie zna – zależy tylko od nas i naszego charakteru. Życzę, więc Wam powrotu w wielkim stylu, bądź zaprezentowania się jak najlepiej w nowej szkole. W każdym razie – niech ten rok będzie dla Was tylko przyjemnością. ;) A tym, którzy kończą w tym roku szkołę, życzę, żeby na zakończenie mogli z czystym sumieniem zaśpiewać:

We are the champions – my friend
And we’ll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
‚Cause we are the champions of the world

tłumaczenie:
Jesteśmy mistrzami – moi przyjaciele
I będziemy walczyć do końca
Jesteśmy mistrzami
Jesteśmy mistrzami
Precz z przegranymi
Ponieważ jesteśmy mistrzami tego świata

Krótka droga do liceum

biurkoWitam!
Tak, tak, jeszcze nie nadszedł wrzesień, ale udało mi się znaleźć czas na dodanie nowego wpisu.
W ostatni weekend wybrałam się na zakupy po książki, zeszyty i różne inne przybory szkolne. Oczywiście wydałam mnóstwo kasy, tak jak zawsze przed nowym rokiem. Idę do klasy mat.-fiz. + rozszerzony angielski, a dodatkowo będę miała zajęcia z plastyki (rysunku), więc oprócz wielu przyrządów geometrycznych itp. dochodzą jeszcze różnego rodzaju bloki (techniczny, rysunkowy, kolorowy itd.), farby, pastele, pędzle, kredki, ołówki (twarde i miękkie), a nawet węgle. Wczoraj zrobiłam gruntowne porządki na biurku, w małej komodzie z szufladami na przybory szkolne i rysunkowe, a nawet na półkach nad biurkiem na zeszyty i podręczniki. Nie ukrywam, że jestem z siebie dumna, ponieważ zazwyczaj zostawiam to na ostatnią chwilę. W tym roku udało mi się namówić rodziców na kupno nowej torby, gdyż stary plecak jest już ewidentnie wysłużony. Prócz niezbędnych rzeczy, kupiłam także kalendarz-notes i dwie książki (nie, nie lektury), a także kubek termiczny. :) Jeśli mam byc szczera, to nie obraziłabym się gdybym miała pójść do szkoły już od tego poniedziałku. Gdyby nie te wszystkie sprawdziany to w ogólne wystarczyłby mi miesiąc wakacji. Teraz już nie pozostało mi nic jak tylko czekać.

Przyjaciele

przyjacieleDawno nie pisałam nic o mojej nowej-starej klasie.  Chodzę do niej od siedmiu miesięcy, ale mimo to udało mi się już w niej odnaleźć, a nawet stworzyć własną ekipę. Ostatni nasz wypad był na tyle udany i wprawił mnie w tak świetny nastrój, że postanowiłam ich Wam przybliżyć.
Jessica – jest niesamowicie sympatyczną osobą i niezwykle zorganizowaną. Można jej powiedzieć o wszystkim, a ona zamiast wyśmiać będzie próbowała pomóc. Jest bardzo kochana. Blondynka, średniego wzrostu (ok. 165 cm) o ślicznych, zielonych oczach.
Nina – jest bardzo uroczą osobą i dosyć zwariowaną. Ciągle się wygłupia. Jest dość oschła dla ludzi, ale dla przyjaciół robi wyjątek. Wszystko obraca w żart i potrafi śmiać się bez przerwy. Jest niewysoką brunetką z ciemnymi oczami.
Zuza – jest bardzo pozytywna, trochę nieśmiała, ale przy bliższym poznaniu staje się bardzo otwarta i uczuciowa. Uwielbia opowiadać o swoich problemach, ale także służyć innym w roli pokornego słuchacza. Jest niesamowicie uroczą rudą dziewczyną o brązowych oczach i wzroście w granicach 170 cm.
Alex – bardzo pozytywny, trochę szalony i z pewnością zakręcony. Wygłupia się w każdym miejscu i o każdej porze. Ale kiedy ma doła warczy na wszystkich spoza najbliższego otoczenia. Jest dość wysokim brunetem o brązowych oczach. Ogółem ma powodzenie. ;)
Mateusz – jest bardzo wygadany, a jego teksty ociekają sarkazmem. Mimo to jest bardzo miły, sympatyczny i przyjacielski. Jeśli chodzi o radę żaden inny chłopak nie wysłucha i nie pomoże tak dobrze jak on. Ma szaro – niebieskie oczy i dość krótkie, czarne włosy. Średniego wzrostu.
Kacper – ma duże poczucie humoru, a zarazem jest bardzo uczuciowy. Trochę porywczy, ale ogółem nie za bardzo rzuca się w oczy, prawdopodobnie za sprawą niewysokiego wzrostu. Jest niesamowicie przyjacielski i ma duże powodzenie u dziewczyn. Niebieskooki blondyn.

Uwielbiam ich wszystkich razem i każdego z osobna. Każdy ma niesamowity temperament i jest kochany na swój sposób. Mam szczęście, że ich wszystkich poznałam. Ale nie można zapominać o moich najlepszych przyjaciołach, tj. Tomku i Carol.

Uff…

W końcu koniec tego niemożliwie szybkiego tempa. -_- Przez dwa tygodnie, codziennie mieliśmy conajmniej jeden sprawdzian. A że już niedługo koniec semestru to trzeba było kuć ;_;
Masakra…!
A jeszcze trzeba było robić dodatkowe prace na tzw. dodatkową pracę, bez ktorej ma się max. 5 piątkę. Ehh… A mogłam iść do jakiejś zwykłej szkoły, dla tych mniej „UTALENTOWANYCH” dzieciów, jak to mówi nasza polonistka :/
Ale już powoli wracam do świata żywych. Powoli… Tak, idealne słowo. No ale cóż… Baaaaaaaardzooooooooooo długo nic nie dodałam, wybawcie. Chciałbym dowiedzieć się, czy ktokolwiek to czyta, więc jeżeli już tutaj jesteś, to proszę, zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna, bo głupio się czuje, gdy pisze, a podświadomie wiem, że nikt nawet nie zobaczy, a że coś dodałam. To tyle z próśb, więc jeśli masz chwilke, to proszę, skomentuj ;) chętnie zajrze na blogi moich komentatorów, również komentując u was. Z góry dziękuję!

Nowa szkoła

A więc jestem, pierwszy dzień w nowej szkole. Teoretycznie nie było źle. Na pierwszej lekcji nauczycielka przedstawiła mnie wszystkim, chłopcy zaczęli bić brawo, co chyba nie było najlepszym sposobem na pozyskanie sympatii „koleżanek”, które oczywiście nie miały zbyt zadowolonych min. Zresztą większość znich zaczęła od razu coś szeptać do ucha „sąsiadki”. Już po pierwszej lekcji mniej więcej rozkminiłam do kogo warto zagadnąć, a z kim lepiej nie wdawać się z bliższe znajomości. Pewnie, nie mogę stwierdzić tego od razu, jednak przyglądając się im, można stwierdzić czy są sympatyczni. :) Na pierwszej przerwie kilku chłopaków do mnie zagadało, chcieli mnie nawet oprowadzić po szkole. Niestety wśród dziewczyn nie znalazłam bratniej duszy. Większość z nich to takie plastic-converse. Jedna z nich jest „emo”, dwie dziewczyny są takie dość skryte i nieśmiałe, ciągle rozmawiają tylko ze sobą i bardzo cicho mówią. Jest też jedna „chłopczyca”, bardzo wysoka brunetka, nosząca luźne jeansy i topy. Taki typ koszykarki, uwielbia ten sport, wszędzie ma motywy piłki do kosza. Pozostałe trzy dziewczyny to takie dosyć przeciętne osóbki, co prawda nie są jakimiś szarymi myszkami, ale nie wyróżniają się za bardzo ponad resztę tych „skrajnych” przypadków. Co do chłopców, jest ich więcej, prawie dwa razy tyle. :) Jest kilka takich typów sportsman’ów, dwóch fanów reggae (dresy, słuchawki, żółty-czerwony-zielony) no i z czterech takich „stylowych od deski do deski”, którzy są niesamowitymi podrywaczami. Wyszukałam też kilka klasowych par. A więc: jeden sportsman chodzi z koszykarką (Steve i Martha), jeden podrywacz z plastikiem (Peter i Agnes) oraz fan reggae chodzi z „szarą myszą” (John i Eve). Wspomnę jeszcze, że większość chłopaków jest takich zwykłych, każdy inny, oryginalny, ma swój mały świat.
Wiem, wiem. Po jednym dniu nie powinnam oceniać nikogo. Jednak to są moje odczucia na temat tej klasy, więc… dzielę się nimi. Nie jestem typem człowieka, który szufladkuje ludzi, ale po pierwszym spotkaniu muszę jakoś określić te osoby, by chociaż na początku wiedzieć z kim się lepiej zapoznać. Zresztą pewnie moje odczucia są błędne, zobaczy się. :) To jest tylko odczucia po pierwszym spotkaniu. :)

****
W następnym poście postaram się dodać część historii o Lily Lou. Byłabym wdzięczna gdyby ktoś tam zajrzał i wyraził swoją opinię na ten temat. Pierwszy raz będę opisywać w ten sposób swoje doświadczenia, więc jestem ciekawa jak to zostanie odebrane. :)
A gdyby kogoś to interesowało: nie będę wymyślała tego co napiszę, będą to faktyczne zdarzenia, które mi się przydarzyły i chciałabym je właśnie w taki, trochę inny sposób, przekazywać. :)
***zapraszam do czytania***
:)