Archiwa tagu: Codzienność

Standardowy dzień Lily

lampkaTak jak już Was informowałam w poprzednim poście, dzisiaj przedstawię mój rozkład dnia. Nie jest on może zbyt wymyślny, ale jeśli ktoś ma problem z zagospodarowaniem czasu, to mam nadzieję, że choć trochę pomogę. Szczerze mówiąc ja też nie jestem na codzień jakoś specjalnie zorganizowana, a ten plan spisałam na podstawie tego co po prostu zawsze robię i w takiej samej kolejności jak to pamiętam od rana, więc pewnie znajdzie się wiele sposobów na lepsze zagospodarowanie czasu, ale tak jak mówię, to zwykły opis, nie jakiś poradnik dla osób niezorganizowanych. ;) Zresztą ja też się za taką nie uważam. A jak jest z Wami? Potrafilibyście zrobić taki opis swojego dnia, czy u Was każdy dzień wygląda zupełnie inaczej?
Co do samego planu to pewnie zdziwicie się, że:
tak krótko odrabiam lekcje – po prostu u nas bardzo mało zadają, a jeśli jest jakaś większa praca to zadają nam ją do robienia dopiero na weekend, tak szybko kładę się spać –  ja po prostu bardzo długo zasypiam i jeśli nie położę się o takiej, a nie innej godzinie to po prostu rano się nie obudzę, tak mało czasu zajmuje mi „toaleta” – zwyczajnie się nie maluję, jedynie używam czasami tuszu do rzęs.

Mój osobisty plan dnia:
6:00 Pobudka;
6:05 Poranna toaleta + czesanie włosów;
6:25 Ubieram się;
6:35 Jem śniadanie;
6:50 Ubieram się do wyjścia;
6:55 Wychodzę z domu;
7:03 Wsiadam do autobusu;
7:41 Wysiadam pod szkołą;
8:00 Zaczynam lekcje;
15:30 Kończę lekcje;
15:43 Wsiadam do autobusu;
16:21 Wysiadam pod domem;
16:26 Wchodze do domu;
16:30 Jem obiad;
16:45 Rozpakowuję plecak;
16:50 Odrabiam prace domowe;
17:29 Pakuję plecak;
17:30 Mam czas wolny;
21:00 Idę pod prysznic;
21:20 Wieczorna toaleta + suszenie włosów;
21:30 Piszę ze znajomymi na skype;
22:00 Kładę się do łóżka;
23:44 Zasypiam;

 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie w komentarzach.

Dieta

hopeOstatnio postanowiłam zacząć zdrowo się odżywiać. Wiadomo, w zdrowym ciele zdrowy duch itd. Zainteresowałam się co trzeba jeść by mieć np. zdrową cerę, lepszą odporność, grubsze włosy, gładszą skórę, lepszą pamięć itp. Zaciekawiło mnie to do tego stopnia, że postanowiłam poszukać informacji na ten temat i podzielić się nimi na blogu. Więc w najbliższych dniach możecie się spodziewać postów typu: „Co jeść, żeby…” Mam nadzieję, że dzięki temu nie tylko ja nawrócę się i zacznę uczyć się zdrowych nawyków żywieniowych. A tak dla motywacji dodam, że dzięki zdrowemu jedzeniu stajemy się piękniejsi. :D No i czujemy się piękniejsi, a to jest najważniejsze by czuć się dobrze w swoim ciele.

Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę zimy.

ZimowoNo i gdzie ta wiosna? – to pytanie zadał już sobie chyba każdy. Od dwóch tygodni powinna u nas gościć, a tym czasem nie ma jej w prawie całej Europie. Gdzie jest? Tego nie wiedzą nawet sami prezenterzy pogody próbujący nam od miesiąca wmawiać, że będzie od poniedziałku. Miejmy jednak nadzieję, że tym razem się nie mylą i ta prawdziwa wiosna jest już niedaleko i jeszcze w kwietniu zaszczyci nas swoją obecnością. Tymczasem wszędzie zalega śnieg. Osobiście go uwielbiałam, zimowe zdjęcia to mój żywioł, jednak już nawet mi zaczyna doskwierać chłód i tęsknota za ciepłymi, słonecznymi porankami, kiedy wychodząc z domu zakładało się jedynie jeansową kurtkę. Dołująca jest myśl, że widok z mojego okna nie wskazuje na to w żadnym stopniu – całe podwórko pokrywa biały puch, okoliczne domu są w podobnej sytuacji, a z wielu dachów zwisają jeszcze kapiące sople lodu. Tulipany i żonkile, które z początkiem marca próbowały zakwitnąć, od kilkunastu dni przykrył śnieg. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że media zaczną niedługo siać panikę z powodu zamarzniętych pól i nielicznych plonów oraz podnoszącego się poziomu w rzekach. Ja na szczęście koło żadnej nie mieszkam i za to dziękuję moim rodzicom. Oby nie spełnił się skecz jednego z popularnych kabaretów, w którym facet ubrany w puchówkę i futrzaną czapę, obsypany śniegiem i trzęsący się z zimna zapowiada: „Lipiec 2013, Wisła turniej skoków narciarskich. Dziś na skoczni napadało pół metra śniegu, ale mimo to dzisiejsze zawody się odbyły. Arbitrzy nie widzieli sensu w ich przekładaniu, pomimo zapowiadanego przez Kreta ocieplenia. Pewnie dlatego, że mówi tak od kwietnia.” ;) Tym wesołym, choć źle wróżącym, akcentem podsumowuję dzisiejszą notkę. I oczywiście życzę, by w Naszym przypadku się to nie sprawdziło, a ciepłe promienie słońca odwiedziły jak najszybciej nasze domy i o świcie zapukały do okna. :)

Poprostu…?

Szczerze mówiąc, cieszę się, że zerwałam wtedy z Simonem. Teraz, kiedy zgodziłam się, dać mu drugą szansę, stara się o to, bym nie czuła się samotna itp. Wysłał mi kwiaty dzisiaj :) Myślę, że doszedł do wniosku, że nie może mnie tak poprostu olewać i myśleć, że mnie to nie rusza. Teraz na prawdę się stara. Nie musi mi wysyłać żadnych kwiatów, bo nie o to chodzi. Ważne jest to, że ja poprostu CZUJĘ, że On się stara.
I to jest teraz dla mnie najważniejsze! :)

Od dawna nie czułam się taka szczęśliwa. Przynam, że to taki nagły napływ optymizmu. Zazwyczaj nie potrafię oderwać się od tych wszystkich złych chwil. A teraz poprostu jakby na chwile przestały istnieć. Poprostu!