Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Standardowy dzień Lily

lampkaTak jak już Was informowałam w poprzednim poście, dzisiaj przedstawię mój rozkład dnia. Nie jest on może zbyt wymyślny, ale jeśli ktoś ma problem z zagospodarowaniem czasu, to mam nadzieję, że choć trochę pomogę. Szczerze mówiąc ja też nie jestem na codzień jakoś specjalnie zorganizowana, a ten plan spisałam na podstawie tego co po prostu zawsze robię i w takiej samej kolejności jak to pamiętam od rana, więc pewnie znajdzie się wiele sposobów na lepsze zagospodarowanie czasu, ale tak jak mówię, to zwykły opis, nie jakiś poradnik dla osób niezorganizowanych. ;) Zresztą ja też się za taką nie uważam. A jak jest z Wami? Potrafilibyście zrobić taki opis swojego dnia, czy u Was każdy dzień wygląda zupełnie inaczej?
Co do samego planu to pewnie zdziwicie się, że:
tak krótko odrabiam lekcje – po prostu u nas bardzo mało zadają, a jeśli jest jakaś większa praca to zadają nam ją do robienia dopiero na weekend, tak szybko kładę się spać –  ja po prostu bardzo długo zasypiam i jeśli nie położę się o takiej, a nie innej godzinie to po prostu rano się nie obudzę, tak mało czasu zajmuje mi „toaleta” – zwyczajnie się nie maluję, jedynie używam czasami tuszu do rzęs.

Mój osobisty plan dnia:
6:00 Pobudka;
6:05 Poranna toaleta + czesanie włosów;
6:25 Ubieram się;
6:35 Jem śniadanie;
6:50 Ubieram się do wyjścia;
6:55 Wychodzę z domu;
7:03 Wsiadam do autobusu;
7:41 Wysiadam pod szkołą;
8:00 Zaczynam lekcje;
15:30 Kończę lekcje;
15:43 Wsiadam do autobusu;
16:21 Wysiadam pod domem;
16:26 Wchodze do domu;
16:30 Jem obiad;
16:45 Rozpakowuję plecak;
16:50 Odrabiam prace domowe;
17:29 Pakuję plecak;
17:30 Mam czas wolny;
21:00 Idę pod prysznic;
21:20 Wieczorna toaleta + suszenie włosów;
21:30 Piszę ze znajomymi na skype;
22:00 Kładę się do łóżka;
23:44 Zasypiam;

 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie w komentarzach.

Jeszcze tylko 299 dni

 

drzewaDo czego? Do wakacji oczywiście! Jestem już po pierwszym dniu w nowej szkole. Jak wrażenia? Szkoła jest nowoczesna, zadbana, każdy ma własną szafkę, klasy są 25 osobowe, jest 9 dziewczyn i 16 chłopaków, wychowawczyni jest bardzo sympatyczną polonistką, a niedaleko sekretariatu jest nawet automat z kawą dla uczniów i nauczycieli. Także bardzo pożądnie. Jutro nie mam jeszcze lekcji na szczęście. Przychodzimy do szkoły na ósmą rano i do jedenastej mamy jakieś zajęcia integracyjne. Nawet dobry pomysł, bo pomoże przełamać pierwsze lody i się poznać, co bez tego mogłoby być dość trudne. Przecież nieśmiali ludzie to wcale nie taka rzadkość. Co do planu lekcji to zaczynamy codziennie o ósmej, a kończymy zazwyczaj o piętnastej trzydzieści, a poza tymi godzinami odbywają się zajęcia dodatkowe. No, ale oficjalnego planu jeszcze nie ma, więc nie będę się rozpisywać nad czymś co nie istnieje. Dodam jeszcze, że mundurków w szkole jako takich nie ma, ale, pewnie jak wszędzie, są pewne opisy tego, czego ubierać nie wolno. Na tej samej zasadzie jest dość szczegółowy opis tego co w dni „galowe” nosić trzeba.

Pewnie jak każdy, w roku szkolnym bedę miała mniej czasu, ale to jest myślę oczywiste. Chciałabym jeszcze tylko uprzedzić, że posty mogą pojawiać się w przyszłości nieregularnie, jednak na razie trzymam się wersji, że codziennie uda mi się coś tam naskrobać.

Ostatnio przybyło mi także kilku czytelników, z czego jestem niezmiernie zadowolona i serdecznie ich pozdrawiam. Mam drobną prośbę: jeśli jesteś (lub zamierzasz) być stałym czytelnikiem to koniecznie zajrzyj do zakładki „Informacje” i przeczytaj dolny akapit (jest w niebieskim kolorze), albo po prostu od razu skomentuj. Po co to? Już wyjaśniam. Tak jak mówiłam, przybyło mi „obserwatorów” i jest mi teraz trudniej odwiedzać wszystkie blogi moich czytelników. Kiedy dodajecie komentarze, staram się od razu odwiedzić również Wasze blogi, ale jeśli nie śledzę na bierząco, tego co piszecie, jest mi potem trudno odwiedzić każdą stronę po kolei i możliwe, że po prostu kogoś pominę, a bardzo bym tego nie chciała. Dlatego ważne jest dodanie komentarza w tamtej zakładce, żebym zawsze mogła łatwo do Was trafić. Od razu dodam, żebyście podali w komentarzu także adres Waszego bloga, bądź po prostu wpisali go w odpowiednie pole podczas komentowania. Z góry bardzo za to dziękuję, bo to na prawdę ułatwi mi obserwowanie Waszych blogów.

Ostatnio napisała do mnie na mail’a jedna dziewczyna (anonimowo) i poprosiła, a właściwie zasugerowała, żebym dodała post, w którym opisuję swój jeden zwykły dzień, najlepiej z podziałem na godziny itp. Uznałam, że to całkiem niezły pomysł i prawdopodobnie taki post pojawi się już jutro. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i chciałabym pozdrowić pomysłodawczynię – to na prawdę super temat na pierwszą, szkolną notkę. No i oczywiście jeśli też macie jakiś pomysł lub cokolwiek to zachęcam do pisania do mnie, nie gryzę, na prawdę. A adres mailowy możecie znaleźć z zakładce „Informacje” .

No, to by było na tyle. Nie zapomnijcie tylko zajrzeć do zakładki „Informacje” i skomentować. ;)

Jeszcze tylko krok

queenJuż dzisiaj nastała szkolna aura – 1 września – choć każdy powinien się cieszyć z dodatkowego dnia wolnego, to już tak ma zakodowaną tę datę, że kojarzyć mu się będzie tylko i wyłącznie ze szkołą. Kartka kalendarza już przewrócona, ale czy poza tym poczyniłam już jakieś kroki względem szkoły? Nie. Czy to dobrze czy źle każdy musi ocenić sam. Ja szczerze mówiąc nie gotuję się jak pierwszoklasiści na pierwszy dzwonek, bo jestem już do nich przyzwyczajona, dziewięć lat nauki zrobiło swoje. Nie ekscytuje mnie tak bardzo zmiana szkoły – budynek to budynek, nie ważne czy dzwi do toalety są po lewej czy po prawej stronie. A szkoły nie różnią się przecież zbytnio. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo co ona za przykłady z kosmosu przytacza, przecież każda szkoła zupenie inaczej wygląda. Z wierzchu tak, klasy mają inne wielkości i kolory ścian, schody, windy, szatnie są zupełnie inaczej rozplanowane, ale w gruncie rzeczy nie chodzi tutaj tylko o same ściany, drzwi i okna. Chodzi przede wszystkim o ludzi, młodych ludzi, którzy się dziesiątkami przewijają korytarzami. To dzięki uczniom szkoły są rozpoznawane przez ich znajomych z innych szkół, to oni są w oczach innych najwiarygodniejszym źródłem wiedzy o danej placówce i tylko od nich zależy jaką bedzie miała opinię – pozytywną czy negatywną. Dlatego jedyną rzeczą, która mnie może ekscytować (do pewnego stopnia) są właśnie ludzie, których tam spotkam. Teoretycznie zawsze miałam szczęście do znajomych i przyjaciół, choć praktycznie nie do końca to była prawda. W każdym razie nie można się przyzwyczajać i z góry zakładać, że cała szkoła się w nas zakocha, bo to bzdury i brednie.  Najlepiej po prostu liczyć na to, że pierwszego dnia uda nam się z kimś zapoznać. To czy będzie to członek jakiejś już zgranej paczki, czy osoba, która tak jak my jeszcze nikogo nie zna – zależy tylko od nas i naszego charakteru. Życzę, więc Wam powrotu w wielkim stylu, bądź zaprezentowania się jak najlepiej w nowej szkole. W każdym razie – niech ten rok będzie dla Was tylko przyjemnością. ;) A tym, którzy kończą w tym roku szkołę, życzę, żeby na zakończenie mogli z czystym sumieniem zaśpiewać:

We are the champions – my friend
And we’ll keep on fighting till the end
We are the champions
We are the champions
No time for losers
‚Cause we are the champions of the world

tłumaczenie:
Jesteśmy mistrzami – moi przyjaciele
I będziemy walczyć do końca
Jesteśmy mistrzami
Jesteśmy mistrzami
Precz z przegranymi
Ponieważ jesteśmy mistrzami tego świata